
Skinny Puppy - VIVIsectVI
1988 Nettwerk
1. Dogshit 3:55
2. VX Gas Attack 5:36
3. Harsh Stone White 4:29
4. Human Disease (S.K.U.M.M.) 6:19
5. Who's Laughing Now? 5:29
6. Testure 5:07
7. State Aid 3:55
8. Hospital Waste 4:38
9. Fritter (Stella's Home) 3:31
CD bonus:
10. Yes He Ran 6:28
11. Punk In Park Zoo's 2:31
12. The Second Opinion 4:59
13. Funguss 4:06
Wyrzućcie wszystkie płyty Nine Inch Nails jeśli takie macie. Wszystko czego potrzebujecie od życia znajdziecie na wydawnictwach Skinny Puppy a w szczególności na szczytowym osiągnięciu Kanadyjczyków czyli płycie "VIVIsectVI". Czy na pewno szczytowym? Opinii jak zwykle na ten temat jest wiele. Sam kiedyś nie byłem zwolennikiem "VIVIsectVI". Wolałem następną "Rabies", która ma prostszą strukturę i bardziej przemawia do słuchaczy lubiących pospolitą muzykę rockową. A takiej również zawsze słuchałem i nadal słucham. W tym przypadku do "VIVIsectVI" trzeba zwyczajnie dorosnąć. Najwyraźniej u mnie po wielu latach ten proces nastąpił, bo jeśli dzisiaj miałbym wybrać swoją ulubioną płytę z dyskografii Skinny Puppy, to będzie to właśnie "VIVIsectVI". Nie jest to opinia szczególnie oryginalna, bo podzielało ją zawsze wielu słuchaczy i krytyków muzycznych a ja jedynie dołączam do tego grona po latach.
Skinny Puppy to jeden z protoplastów electro-industrialu założony w kanadyjskim Vancouver w 1982 roku. Zanim ukazała się "VIVIsectVI" styl Skinny Puppy kształtował się przez kilka lat. Pierwsze epki i płyta "Bites" (1985) to w gruncie rzeczy mroczny synth pop z jęcząco-krzyczącym, "złym" wokalem Ogre'a. Kolejny album "Mind: The Perpetual Intercourse" (1986) to próba grania coraz cięższego, ale tkwiącego nadal raczej w tradycji Front 242 niż Throbbing Gristle. Bardziej dojrzałą propozycją jest album "Cleanse Fold and Manipulate" (1987), na której Skinny Puppy poruszają wiele tematów kontrowersyjnych takich jak: epidemia AIDS, problem stresu pourazowego weteranów wojny w Wietnamie czy seria samobójstw nastolatków w USA. Kanadyjczycy eksplorują same tragiczne i mroczne tematy, nic dziwnego, że muzyka zespołu nie jest wesoła i relaksująca. "Cleanse Fold and Manipulate" nie jest jeszcze muzycznie tak gęsty i przytłaczający jak kolejne albumy grupy, ale jest to wyraźny krok do przodu. Muzykę Skinny Puppy nadal możemy określić mianem mrocznego synth popu z duchem przemysłowym z dodatkiem ambientowych plam. Prawdziwe trzęsienie ziemi przynosi dopiero następny album pt. "VIVIsectVI".
Tematami przewodnimi na "VIVIsectVI" stały się prawa zwierząt, użycie broni chemicznej i zanieczyszczenie środowiska. Dzisiaj jesteśmy zewsząd atakowani tymi kwestiami, ale w latach 80. to była cały czas terra incognita dla większości ludzi. W tym sensie, że tematy były marginalne i ignorowane. Skinny Puppy starali się zwrócić uwagę na te problemy a muzyka miała być dosadnym tego świadectwem, rodzajem krzyku, który miał przyciągnąć słuchaczy i zainteresować tą tematyką. Nivek Ogre, który uważał wcześniej eksperymenty na zwierzętach za coś naturalnego, dostrzegł mroczną stronę tego zjawiska. Sam tytuł płyty - "VIVIsectVI" - jest tego unaocznieniem. To swoista gra słów mająca na celu potępienie i skojarzenie wiwisekcji, czyli eksperymentów na zwierzętach z satanizmem. Najważniejsza była jednak muzyka.
"VIVIsectVI" to najbardziej konsekwentna propozycja Skinny Puppy spośród wydawnictw zespołu z lat 80. Nadał słychać tutaj wszystkie dobrodziejstwa "mrocznego synth popu", ale muzyka staje się gęsta i bezkompromisowa. Czuć w niej industrialnego ducha. "VIVIsectVI" jest ciężka muzycznie, ale w pełni elektroniczna, mechaniczna i syntetyczna. Przy całej swojej ciężkości wciąż pojawiają się na niej elementy synth popowe, z pulsującym, chwilami zadziornym syntezatorem basowym jak np. w utworze "Testure" lub "Who's Laughing Now?" czy łagodniejszą melodią graną na syntezatorze w "Harsh Stone White". Dominuje oczywiście instrumentalny hałas, krzyki, jęki oraz zawodzenia Niveka Ogre'a. Ale jeśli tylko fan synth popu przywyknie do charczącego wokalu Ogre'a, to z łatwością dostrzeże, że muzyka Skinny Puppy to często w gruncie rzeczy jedynie industrializowany synth pop. Najłatwiej spostrzec to w chwilach, gdy gęsta struktura industrialna staje się mniej intensywna i do słuchacza dociera klarowniejszy bit oraz rwane, syntezatorowe melodie. W "Human Disease (S.K.U.M.M.)" słychać wręcz taneczny bit automatu perkusyjnego, który wzmacnia, groźna, dudniąca sekwencja syntezatora basowego, co najpełniej objawia się pod koniec czwartej minuty nagrania. Mimo wszystko momenty bardziej uporządkowane są przez cały czas pod presją natłoku sampli i charczenia wokalisty Skinny Puppy. Momenty bardzo intensywne i pozbawione tych przestojów ujawniają się bliżej końca płyty. Już "State Aid" jest groźny, z rwanym, nerwowym bitem, który im bliżej końca nagrania staje się szybszy i intensywniejszy. W "Hospital Waste" charczący wokal Ogra'a ani przez moment nie daje wytchnienia a intensywny, szybki bit automatu perkusyjnego wzmacnia poczucie zagrożenia i szaleństwa. Podstawowe zestawienie wersji winylowej płyty kończy "Fritter (Stella's Home)", utwór ambientowo-industrialny, w którym wykorzystano m.in. próbki "Lśnienia" Stanleya Kubricka. Napięcie narasta tutaj stopniowo, by przeistoczyć się w szaleństwo i w ten sposób zakończyć album. W wersji CD otrzymujemy jeszcze cztery nagrania dodatkowe.
Żeby w pełni docenić "VIVIsectVI" trzeba dokładnie zagłębić się w warstwę instrumentalną płyty. Łatwo wtedy dostrzec, że muzyka nie jest bezładnym hałasem, ale przemyślaną propozycją dźwiękową z wieloma rozwiązaniami charakterystycznymi dla klasycznego electro popu, które skrywają się pod warstwami sampli i krzyków wokalisty. Dla fanów synth pop to będzie zaleta, dla zwolenników awangardy, industrialu i muzyki "improwizowanej" wada. Łatwo domyślić się, że należę do pierwszej grupy.
Po wydaniu "VIVIsectVI" Skinny Puppy wyruszyli w trasę koncertową. Supportem był na niej początkujący zespół o nazwie: Nine Inch Nails (NIN). Posłuchajcie "VIVIsectVI" i porównajcie z pierwszymi płytami NIN, o ile ktoś jeszcze tego nie zrobił. Wtedy przekonacie się komu Trent Reznor powinien postawić pomnik za główną inspirację i kto wyznaczył kierunek muzyczny przyszłego gwiazdora rocka industrialnego. [10/10]
Andrzej Korasiewicz
29.01.2026 r.