
Azyl P. - Nalot1986/2012 Klub Płytowy Razem/Polskie Radio LP 1986 1. Już lecą 3:372. Marzenie żółwia (Ucieczka z więzienia) 3:023. Już nie mogę 2:294. Nocne zjawy 3:395. Zwiędłe kwiaty 4:226. Nasz jedyny świat 3:387. Och alleluja 3:418. Praca i dom 3:289. Daj mi swój znak 4:2610. Tysiąc Planet 4:5111. Rock 'n' roll biznes 3:24 bonus CD 2012 12. Chyba umieram (1983)4:1813. Twoje życie (1983) 5:4014. Och Lila (1983) 3:2015. Kara śmierci (1983) 4:1916. Nic więcej mi nie trzeba (1985) 3:1817. I znowu koncert (1985) 3:3018. Mała Maggie (1984) 2:25 Ostatnio kilkukrotnie polecałem sięgnięcie po wydania winylowe starych, klasycznych płyt zamiast słuchania wersji kompaktowej (patrz recenzja Lombardu [czytaj recenzję >>]). Tym razem zachęcam do słuchania wydania kompaktowego, co nie znaczy, że nie będzie krytycznie i o nim, choć nie o jego zawartości muzycznej. Zacznę jednak od wyjaśnienia jak to się stało, że o muzyce Azyl P. piszę na stronie "Alternativepop.pl - Magazyn Autorów". To przecież prosty rock'n'roll w glam rockowym wydaniu. Można napisać, że Azyl P. to taki polski Slade. Zero elektroniki i syntezatorów. Slade wprawdzie sięgnął w latach 80. po syntezatory i elektornikę, ale mam na myśli Slade z lat 70. A jednak, mimo grania surowego rock'n'rolla, który nie jest tematyką często poruszaną na stronie, nie potrafię przejść obojętnie obok wspomnień, które wiążą się u mnie z Azylem P. I wcale nie chodzi mi tylko o super hit "Mała Maggie". Bardzo go lubiłem, ale najwięcej wspomnień mam związanych z singlami Tonpresu: "Twoje życie"/"Chyba umieram" (1983) i "Och, Lila"/"Kara śmierci", które w połowie lat 80. "wałkowałem" bardzo namiętnie. Szczególnie uwielbiałem utwory: "Chyba umieram" i "Kara śmierci". Ten pierwszy rozpoczyna się od orientalnej instrumentacji z głównym motywem granym na gitarze najpierw basowej a następnie rytmicznej, dzięki czemu czujemy się jak na Bliskim Wschodzie. Motyw powraca w trakcie utworu, któremu ton nadaje dynamiczny rytm wybijany na perkusji wsparty dudnieniem basu a także ekspresyjny śpiew Andrzej Siewierskiego: "Pustynia bez końca i niebo bez chmurPustynia przeklęta ja na niej jak szczurBłagając o pomoc padam na twarzPustynia gorąca i ten zimny wiatr Chyba umieramChyba umieram! Pustynia bez serca litości w niej brakPustynia bez piasku ja na niej jak wrakPustynia bez wyjścia me oczy we mglePustynia przeklęta zalewa mnie krew Chyba umieramChyba umieram!" Już nie pamiętam ile razy zdarłem gardło przy śpiewaniu frazy "Chyba umieram"! "Kara śmierci" z kolei to ballada, którą z wyczuciem, ale i mocą śpiewa Siewierski: "Już za chwilę, już prowadzą mnieKat i topór, z dala widzę goJuż za chwilę, ludzie, brońcie mnieNie chcę oddać katu głowy mej Tak bardzo chciałbym zostać tu (Ooo)Jak zawsze znów zobaczyć Cię (Ooo)Tak bardzo chciałbym zostać tu (Ooo)Ach nie wiem, chyba będzie źle (Ooo)" Prosty tekst, niby nic wielkiego, ale tutaj również swego czasu zużyłem trochę energii przy śpiewaniu "Ooo". Na pewno mocy i smaku tej balladzie, poza wokalem Siewierskiego, dodaje mocna gitarowa solówka ówczesnego gitarzysty zespołu Leszka Żelichowskiego. Następnym świetnym numerem Azylu P. jest "Och, Lila". W tym przypadku również główną zaletą jest prostota przekazu, chwytliwy refren i śpiew Siewierskiego, bez którego Azyl P. nie miałby siły, którą miał. Mogę to tylko porównać do tego, co dla Oddziału Zamkniętego znaczył Krzysztof Jaryczewski. Bez jego śpiewu te same utwory OZ nie byłyby takie same. Identycznie jest z Azylem P. Bez niego Azyl P. nie byłbym Azylem P. Czyli wielką nadzieją polskiego rocka połowy lat 80., której jednak nie spełnił. "Mała Maggie" (1984), która ukazała się na składance "Sztuka latania" była szczytem popularności Azylu i jednocześnie początkiem zmierzchu zespołu. Wszystkie wymienione utwory cieszyły się wielką popularnością na Liście przebojów Trójki a "Mała Maggie" była hitem ogólnopolskim, podobnym jeśli chodzi o zasięg do "Mniej niż zero" czy "Szklanej pogody". "Chyba umieram" pod koniec 1983 roku osiągnęło 6. pozycję na liście Trójki, "Och, Lila" w czerwcu 1984 roku dotarła do 3. miejsca, "Mała Maggie" w sierpniu otarła się o pierwsze miejsce, ustępując jedynie "Skórze" Aya Rl. "Kara śmierci" w styczniu 1985 roku osiągnęła już tylko 10. miejsce a później było już tylko gorzej. W 1985 roku ukazał się nakładem Klubu Płytowego Razem album "Live" a także następny singiel wydany przez Tonpressu "I znowu koncert"/"Nic więcej mi nie trzeba". Płyta "Live", podobnie jak inne wydawnictwa Klubu Płytowego Razem, była wydana w niskim nakładzie i dostępna jedynie dla członków klubu. W praktyce większość słuchaczy nie miała dostępu do tych wydawnictw. Oba utwory z singla: "I znowu koncert" i "Nic więcej mi nie trzeba" były odnotowane jeszcze na liście Trójki, ale na niskich pozycjach (odpowiednio: 29. i 31. miejsce). Popularność Azylu P. gasła. Pierwszy i jak się później okazało jedyny studyjny album Azylu pt. "Nalot" ukazał się w 1986 roku, gdy grupa zbliżała się już do końca swojej aktywności. W dodatku płyta ponownie została wydana nakładem Klubu Płytowego Razem, czyli w praktyce była niedostępna na rynku. To już był koniec zespołu, który w 1986 roku zawiesił działalność. Dalsze losy zespołu i członków grupy były bardzo różne. Najlepiej poradził sobie drugi gitarzysta Azylu P. Jacek "Perkoz" Perkowski, który odniósł sukces w branży muzycznej stając się m.in. wieloletnim gitarzystą T.Love. Wokalista Andrzej Siewierski zmarł tragicznie w 2007 roku rzucając się pod pociąg. Basista Dariusz Grudzień stał się depozytariuszem dziedzictwa Azylu P. i po 2015 roku wznowił działalność grupy z nowym wokalistą (obecnie jest nim Maciej Silski). Płyta "Nalot" zawiera prosty rock'n'roll podobny do wcześniej znanych nagrań z singli. To solidny album, który na pewno spodoba się miłośnikom hard rocka i glam rocka. Pochodzące z niego utwory nie odniosły jednak już sukcesu w latach 80. Swoistym "świętym Graalem" stały się za to przeboje singlowe Azylu P. i "Mała Maggie", które aż do początku XXI wieku dostępne były tylko na winylowych singlach, winylowej składance "Sztuka latania" ("Mała Maggie") oraz w wersjach koncertowych na winylowej płycie Azylu "Live". Gdy w 2004 roku Siewierski i Grudzień postanowili wznowić działalność Azylu P. ukazało się pierwsze wydawnictwo Azylu P. na CD pt. "Życie na topie 1983-1988". Na składance brakowało jednak nagrania "Chyba umieram". Ten brak został naprawiony w 2012 roku, gdy Polskie Radio wznowiło, po raz pierwszy na CD, płytę "Nalot". Oprócz jedenastu nagrań z oryginalnego winyla, jako bonusy znalazły się na tym wydawnictwie wszystkie kompozycje singlowe Azylu P. oraz hit "Mała Maggie". Właśnie z tego powodu polecam sięgnięcie po "Nalot" w wersji CD. Dla mnie najważniejsze z tego wydawnictwa są właśnie nagrania dodatkowe. Samej płycie "Nalot" również niczego nie brakuje i powinna przypaść do gustu miłośnikom takich brzmień. U mnie jednak, w przeciwieństwie do nagrań singlowych, przy słuchaniu podstawowego zestawu nie występują żadne ciarki. Minusem wydania kompaktowego jest słaba jakość edytorska wydawnictwa. Skromny, otwierany kartonik do którego wepchnięto płytę jest sporym zawodem. Brakuje tutaj książeczki zawierającej więcej informacji o muzyce i samym zespole. Na okładce, poza listą samych utworów, rokiem ich wydania oraz nazwiskami autorów nie ma żadnych innych danych. Brakuje nawet informacji z jakich wydawnictw pochodzą bonusy. Mimo wszystko warto sięgnąć po "Nalot" na CD. [8/10] Andrzej Korasiewicz17.01.2026 r.













