Recenzje

Zaobserwuj nas
WESPRZYJ NAS

Wyszukaj recenzję:

Kult - Spokojnie

Kult - Spokojnie
1988 Polton

str. A

A1. Patrz!    3:10
A2. Arahja    3:40
A3. Jeźdźcy    5:45
A4. Axe            4:50
A5. Do Ani    5:10

str. B

B1. Niejeden    4:21
B2. Landy       4:11
B3. Tan        12:14
B4. Wstać!      1:47

bonus CD: Czarne słońca

Moim pierwszym kontaktem z grupą Kult było oczywiście nagranie "Piosenka młodych wioślarzy", które usłyszałem gdzieś w 1985 roku. Nie pamiętam już czy najpierw zobaczyłem w Telewizji Polskiej teledysk, czy może wcześniej usłyszałem numer w radiu. Na pewno miałem też płytę "Jeszcze młodsza generacja", na której utwór się znalazł. Nagranie wydało mi się zabawne, swoiście "jajcarskie" i tak zakwalifikowałem grupę. Nie potraktowałem jej początkowo jako coś poważnego. Ot, kolejny utwór w stylu kompozycji  "Protest song" autorstwa duetu Krzysiek i Rysiek. Wtedy nie znałem historii Kultu i nie wiedziałem jak długo Kazik Staszewski działał już na scenie "niezależnej". W tym stanie rzeczy skojarzenie z Shakin Dudi, czy podobnymi wynalazkami jak wspomniany Krzysiek i Rysiek mogło być uprawnione. 

Gdy kilka miesięcy później na Liście Przebojów Programu Trzeciego usłyszałem "Do Ani" zrozumiałem jak bardzo się myliłem. To był zupełnie inny numer, "na poważnie", w stylistyce swoiście "nowo-rockowej", gdzie delikatny, balladowy początek przeradza się w gwałtowną nawałnicę dźwięków w ostatniej minucie. Bogate jak na muzykę rockową instrumentarium - trąbka, saksofon - osadzone w nowofalowej otoczce, ale sięgające do rockowej tradycji (muzycy inspirowali się "Fever" Presleya i "Walking on The Moon" The Police) sprawiały, że w polskich realiach muzyka Kultu wydała mi się powiewem świeżości. Nadal uważam, że "Do Ani" jest jednym z bardziej poruszających numerów polskiego rocka. W niczym nie ustępuje mu krótka, dynamiczna "Krew Boga", którą poznałem w dalszej kolejności. Oba utwory podbiły trójkową listę przebojów docierając na sam szczyt a "Do Ani" stało się jednym z przebojów wszechczasów listy. Bardzo podobał mi się debiutancki album "Kult" (1987), który do dzisiaj cenię. Niestety nie było na nim "Do Ani" a cała płyta, choć fascynująca, brzmiała jeszcze surowo. Wydaną w tym samym roku w znikomym nakładzie Klubu Płytowego Razem płytę "Posłuchaj to do ciebie" poznałem w całości dopiero w latach 90. W latach 80. znałem z radia jedynie utwór "Hej, czy nie wiecie", kolejny numer jeden Kultu na trójkowej liście. Sama płyta nie ma dla mnie większego znaczenia i traktuję ją jak rodzaj kompilacji. "Posłuchaj to do ciebie" nabrała  ostatecznego kształtu dopiero w chwili, gdy dołożono do wersji CD w latach 90. do pierwotnego zestawu jedenastu utworów, siedem nagrań dodatkowych, m.in. takich jak: „Piosenka młodych wioślarzy”, „Piloci”, „Do Ani” (wersja oryginalna), „Polska”. Wtedy płyta "Posłuchaj to do ciebie" zyskała dla mnie większej wartości i stała się czymś w rodzaju zbioru największych przebojów pierwszego okresu działalności Kultu. Trudno mi jednak tę płytę traktować jak niezależną propozycję albumową. Z tego powodu, formalnie trzecią w dyskografii, płytę "Spokojnie" zawsze traktowałem jak prawdziwą kontynuację debiutu.

"Spokojnie" okazało się propozycją dojrzalszą niż "Kult", lepszą brzmieniowo, bardziej różnorodną, na której dominowały poważne kompozycje. W latach 90. twórczość Kazika Staszewskiego została zdominowana przez aspekty ludyczno-zabawowe, co mnie skutecznie zniechęciło do Kultu. Ale takie kompozycje jak "Arahja", "Jeźdźcy" czy "Niejeden" to przejaw geniuszu tej formacji i to one stanowią o wartości albumu i moim szacunku wobec zespołu.

Wszystko zaczyna się od szybkiego, krótkiego, skandowanego "Patrz!". Następnie mamy utrzymany w wolniejszym tempie, ale intensywny, posuwisty i oparty na motywie organów Hammonda w tle "Arahja". Choć tekst porusza temat podziału Berlina i Muru Berlińskiego, to sam tytuł nie nawiązuje bezpośrednio do tekstu. Według Kazika Staszewskiego słowo "Arahja" powstało w wyniku kilkukrotnego przekształcenia nazwy Uriah Heep (na Juraja, a następnie Araja i wreszcie Arahja). Dlaczego Uriah Heep? Posłuchajcie "July Morning" i porównajcie brzmienie Hammondów w obu nagraniach a wszystko stanie się jasne. "Arahja" okazała się nie tylko nowym "kultowym" hymnem, ale odniosła wielki sukces na liście Trójki. Kompozycja przez wiele tygodni okupowała miejsce w pierwszej piątce listy, docierając również na sam szczyt. "Jeźdźcy" mają jeszcze wolniejsze tempo, które przełamane jest solowymi popisami gitarzysty, czasami agresywniejszymi partiami saksofonu. W tle słychać delikatne partie syntezatora a także wibrafonu. Nagraniu ton nadaje monotonny transowy rytm perkusji, a śpiew Staszewskiego przeradza się od spokojnego, prawie niemrawego, do niemal krzyku na koniec. "Axe" to od początku numer dynamiczny, nieco złowieszczy, motoryczny i prący przez cały czas do przodu. Stronę A kończy nowa wersja "Do Ani". Ponieważ oryginał uważałem za doskonały, któremu niczego nie brakuje, mimo jego surowości, to nową wersję nagrania przyjąłem chłodno. Brakuje w niej tej pierwotnej energii, która przyciągała i fascynowała. Na plan pierwszy wysuwa się brzmienie dudniącego kontrabasu a całość zyskuje wydźwięk kołysząco-barowo-jazzowy. To interesująca wersja, ale brakuje w niej tej pierwotnej, surowej dynamiki oryginału. 

Stronę B rozpoczyna kolejny motoryczno-transowy wolny numer pt. "Niejeden", który wręcz przytłacza swoją intensywnością w dobrym tego słowa znaczeniu. W warstwie lirycznej przejawiają się pozostałości zaangażowania Staszewskiego w studiowanie Biblii w duchu Świadków Jehowy. Wokalista śpiewa na koniec: "Niejeden z nas nie chce być grzesznikiem/A każdy jest grzesznikiem". Zupełnie odmienny klimat otrzymujemy w sielskim "Landy". Utwór pozbawiony jest bitu perkusyjnego, który zastępuje harmonijka i akustyczna gitara oraz typowe Kazikowe zawodzenia. Nie jest to mój ulubiony fragment płyty, ale jako swoisty przerywnik da się słuchać. Zbliżając się do końca "Spokojnie" otrzymujemy najdłuższy na płycie, bo ponad dwunastominutowy "Tan". Nie jest to tak dobry numer jak moje ulubione: "Arahja", "Jeźdźcy" czy "Niejeden", ale ma w sobie podobną, "transowo-psychodeliczną" motorykę. Można byłoby skrócić go o połowę, co wyszłoby mu na zdrowie. Album kończy najkrótszy na płycie "Wstać!", w którym Staszewski martwi się, że "wszyscy śpią". Rzeczywiście poprzedni "Tan" mógł spowodować, że niektórzy trochę przysnęli. Dlatego Staszewski śpiewa, żeby "przebudzić się". Możliwe, że po to, by ogarnąć, że płyta "Spokojnie" właśnie dobiega końca :). A tak naprawdę to znowu dają o sobie znać wpływy Jehowych na mentalność Staszewskiego: "Przebudźcie się, póki jest ku temu czas/Przebudźcie się, bo za późno będzie już" brzmi jak tekst wprost wyjęty ze "Strażnicy". Sam numer jest jednak całkiem w porządku, szybki, dynamiczny, wręcz "punkowy". Niestety summa summarum trzy ostatnie nagrania na płycie osłabiają moc "Spokojnie". "Landy" jest zbyt odklejony od reszty, "Tan" moim zdaniem  za długi i bez odpowiedniej energii a "Wstać!", choć w warstwie muzycznej jest przyzwoity i w zamyśle ma stanowić klamrę z rozpoczynającym album "Patrz", nie stanowi dobrego zwieńczenia płyty. Szczególnie w kontekście uzupełnienia "Spokojnie" o "Czarne słońca", utwór pochodzący z filmu o tym samym tytule, który został dodany do wersji CD albumu w 1993 roku, ale nie wiedzieć czemu na początek. O wiele lepiej sprawdzałby się na końcu wydawnictwa.

Mimo paru słów krytycznych "Spokojnie" to jeden z najjaśniejszych punktów w dyskografii Kultu. Na pewno, obok debiutu, to moja ulubiona płyta zespołu. W późniejszym czasie Kult miał sporo pojedynczych numerów, które podobały mi się, ale albumy były nierówne i zbyt eklektyczne. Moim zdaniem jakoś grupa nie ma talentu do nagrywania zwartych, całościowo dobrych płyt. W dodatku rejony, w które Kult zawędrował na "Tacie Kazika" to zupełnie nie mój klimat. Ale Kult w drugiej połowie lat 80. był jedną z moich nadziei na dobry, polski rockowy zespół o nowofalowych korzeniach. Gdy rozpadła się Republika sądziłem, że Kult może ją zastąpić. Wkrótce okazało się jednak, że to dwa różne światy. Ale dobre wspomnienia z płytą "Spokojnie" i debiutancką "Kult" pozostały do dzisiaj. [8.5/10]

Andrzej Korasiewicz
25.02.2026 r.

Postaw mi kawę na buycoffee.to