Relacje z koncertów

Zaobserwuj nas
WESPRZYJ NAS

Laibach, 30.05.2026 r., Warszawa, Progresja

Laibach, 30.05.2026 r., Warszawa, Progresja

Nie jestem zwolennikiem twórczości parodystycznej w rodzaju Weirda Ala Yankovica czy polskiej formacji Kury a jednak jestem z Laibachem od czterdziestu lat w ciągłej relacji słuchacz - wykonawca. Laibach to coś więcej niż twórczość parodystyczna. Słoweńska formacja, wywodząc się ze sceny industrialnej, posługuje się metodami z niej wyniesionymi, takimi jak taktyka szoku czy transgresja. Nie używa ich jednak jednostronnie obnażając jedynie "konserwatywne" aspekty życia kulturowego i społecznego. Laibach pozostaje bezkompromisowy ukazując wszystkie normy i zwyczaje, które robią się zbyt ciasne i uciążliwe. Nie daje przy tym żadnych recept i rozwiązań, ale zwyczajnie wyciąga je na światło dzienne dając słuchaczowi szansę zobaczenia ich w nowym świetle. Na najnowszej płycie "Musick" [czytaj recenzję >>]  Laibach zajął się nadmiarem i przesytem muzyki pop jako takiej, w szczególności tej, którą możemy zakwalifikować jako "euro disco". Dopiero jednak zaprezentowanie tego repertuaru na żywo daje lepszy obraz wieloznaczności tej propozycji. Jednym z przystanków na trasie przedstawiającej "Musick" była Polska.

Już powitanie zgromadzonej publiczności można uznać za delikatnie dwuznaczne. Głos Frasa recytował: "Welcome", "Ladies, Gentlemen and Others". Z jednej strony to "Others" wywołało pewną pozytywną reakcję zgromadzonych przed sceną, wytrenowanych przez dzisiejszą popkulturę, żeby szanować każdego, niezależnie od tego za kogo się podaje. Jednak ton jakim Fras to oznajmił nie wzbudzał entuzjazmu, bo nigdy tego nie robi. W efekcie odbiór tego powitania mógł spowodować odczucie ambiwalencji co do jego intencji.

Występ Słoweńców w warszawskiej "Progresji" to nie był zwykły koncert, ale prawdziwy spektakl multimedialny. Jak twierdzi Laibach ich show to połączenie z inną rzeczywistością. Jednocześnie panowie ostrzegają: "Jeśli poczujesz się niekomfortowo, to ok. My jesteśmy LAIBACH." Mało jednak osób mogło poczuć się niekomfortowo z powodu muzyki, która w całości była skupiona na prezentacji najnowszej płyty. Ci którzy pojawili się przed sceną "Progresji" musieli przecież być na to przygotowani. Jeśli kogoś wystraszyły taneczne bity najnowszych anty-hitów Słoweńców takich jak "Allgorythm" z pewnością darował sobie przyjście do "Progresji".

Całość koncertu zbudowana była właśnie wokół najnowszej propozycji formacji pt. "Musick". Jedyne odwołania do przeszłości Słoweńców, to moment po nagraniu "Keep it Reel", kiedy Laibach wyświetlał swoje osiągnięcia z okresu "Opus Dei" a muzyka delikatnie nawiązywała do najbardziej charakterystycznych motywów z tamtych czasów. Z kolei w "Laibach Medley" mieliśmy do czynienia z instrumentalną wizytówka zespołu, w której formacja zaprezentowała swoje marszowe, technoidalne beaty dając poczucie satysfakcji słuchaczom spragnionym "klasycznego" Laibach. Poza tymi momentami mieliśmy do czynienia ze spektaklem prezentującym muzykę z albumu "Musick".

Na scenie, obok wokalisty Milana Frasa, który wystąpił w tradycyjnym laibachowym "umundurowaniu", zobaczyliśmy dwie tancerki, które zapewniały przez cały czas odpowiednią choreografię. Przez chwilę panie przejęły nawet scenę przygotowując publiczność do właściwego odbioru nagrania "Allgorhythm". Panie wystąpiły w roli trenerek, które dyrygowały publicznością, by wykonywała właściwe ćwiczenia, które miały złożyć się w odpowiedni układ taneczny. Gdy uznały, że publiczność jest już gotowa, można było przejść do sekcji tanecznej i rozpocząć zabawę przy "All-Go-Rhythm". 

W utworze "Love Machine" Słoweńcy odwoływali się do Kraftwerk. "Love on the Beat" to cover utworu francuskiego barda Serge Gainsbourg zaprezentowany w typowej dla Laibach odmiennej, brutalistycznej konwencji. Była też "Bossanova" z poprzedniej płyty "Spectre". A na bis popowa, amerykańska ballada "Make Your Own Kind of Music" z lat 60. zmiażdżona gardłowym, charakterystycznym głosem Frasa. 

Laibach nie bał się również dekonstruować współczesnych akcji społeczno-politycznych, takich jak ruch "Me too", twórczo rozszerzając go na "You Too" i pytając się w końcu: "What about us?". Milan Fras śpiewał też w jednym z utworów: "Uwolnij swój umysł". Uwolnij swój umysł od istniejących schematów, ale miej świadomość, że jak już to zrobisz to i tak wpadniesz w nowy schemat. Taka jest natura ludzka. Masz dosyć schematu muzyki pop? Wpadniesz w schemat "antymuzyki", która sprzeciwia się melodiom, zabawie i lekkości. Staniesz się więźniem eksperymentów i transgresji, nie dostrzegając przy tym, że jesteś tak samo zamknięty jak wcześniej, tylko teraz znajdujesz się po drugiej stronie lustra.

Show Słoweńców był pełen wieloznaczności i mniej lub bardziej ukrytych aluzji, które czasami trudno było nawet ogarnąć. A nawet jeśli to się udało, to nie zawsze zachowały się w pamięci. Koncert był intensywny i pełen wielu wątków. Na pewno nikt kto przybył do warszawskiej "Progresji" nie czuł znużenia. Zabawa konwencjami była przednia. 

Dodatkowego smaczku dodaje to, że obok, w tym samym czasie, na letniej scenie Progresji wystąpiła gwiazda lat 90. - amerykański indie rockowy "Garbage". Choć muzyka odmienna, to część osób słuchających Laibach i Garbage to zbiór wspólny. Na pewno więcej widzów i słuchaczy było na Garbage. Choć sala Progresji nie była zapełniona z powodu występu Laibacha, to jednak nie świeciła pustkami. Mimo że nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, by wybrać się na koncert Garbage, to po występie Laibach jedynie upewniłem się, że gdybym stanął przed takim wyborem nie miałbym problemu z tym, na którym występie znaleźć się. I nie byłby to zespół Shirley Manson :). 

Andrzej Korasiewicz
31.05.2026 r.

Lista utworów:

1. Intro Music Jam
2. Musick
3. Musick Pt2
4. Fluid Emancipation
5. Love Machine
6. Love on the Beat (Serge Gainsbourg cover)
7. Resistencia
8. Keep it Reel
9. #Us
10. Allgorhythm
11. Laibach Medley
12. Luigi Mangione
13. Modern Talking
14. Bossanova
15. Yes Maybe No
16. Singularity
17. Das göttliche Kind

bis:

18. Make Your Own Kind of Music (The Will-O-Bees cover)
19. Faith no More
Musick remix

Postaw mi kawę na buycoffee.to