Breadcrumbs

Artykuły

Zaobserwuj nas
WESPRZYJ NAS

"Futuromania" Simona Reynoldsa - postęp według krytyki muzycznej

"Futuromania" Simona Reynoldsa - postęp według krytyki muzycznej

Simon Reynolds "Futuromania"
Wydawnictwo: Kosmos Kosmos
Data wydania: 2026-05-01
Data pierwszego polskiego wydania: 2026-05-01
Data pierwszego wydania: listopad 2020
Liczba stron: 464
Język: polski
Tłumacz: Filip Łobodziński

Historia muzyki elektronicznej - bękarta disco, electro popu i hipisowskiej psychodelii

"Futuromania" to nie jest jedna opowieść opisująca rozwój muzyki elektronicznej i futurystycznej, ale zbiór artykułów, które Reynolds napisał w różnych miejscach - od prasy papierowej, po portale internetowe - od lat 80. XX wieku aż do lat 20. XXI wieku. W tekstach autor skupia się na muzyce elektronicznej i przedstawia jej rozwój, zaczynając od disco Morodera i przełomowego hitu Donny Summer, przez Kraftwerk, japońskich protoplastów electro Yellow Magic Orchestra, brytyjski synth pop lat 80. aż po techno i różne odmiany muzyki elektronicznej lat 90., na współczesnych mieszankach posttechno i hip hopu kończąc. Artykuły nie są ułożone chronologicznie według dat powstania, ale chronologicznie według tematu, który poruszają. W związku z tym powstała swoista historia muzyki elektronicznej, która jednak pisana jest z perspektywy zainteresowań Simona Reynoldsa. Autor poświęca więc dużo miejsca zjawiskom, którymi sam się interesował (np. muzyce acid house, rave, techno i epigonom), ale ledwo przemyka po stylach, które nie pochłonęły zbytnio jego uwagi. Tak jest np. z muzyką EBM i pochodnymi, o których jest w książce ledwie na pięciu stronach, dzięki artykułowi autora na ten temat z 1991 roku. A przecież scena postindustrialna i electro/EBM to bardzo szeroki temat, który również jest warty uwagi.

Auto-tune i inne zjawiska

Historia muzyki elektronicznej to mniej więcej połowa książki. Dla mnie jest to najciekawszy jej fragment, choć pozostawia po sobie niedosyt. W drugiej połowie znalazło się kilka obszernych artykułów, w których Reynolds zwraca uwagę na istotne z jego punktu widzenia zjawiska. Czterdzieści stron poświęca programowi Auto-Tune, który zrewolucjonizował muzykę w ostatnich trzydziestu latach. Przyznam, że przedzieranie się przez ten tekst, w którym autor szczegółowo analizuje zjawisko cytując obficie hiphopowców i przedstawicieli świata muzyki pop zmęczyło mnie. Nie widzę nic pozytywnego w opieraniu muzyki na takiej korekcji głosu i dla mnie osobiście jest to jeden z czynników, dla których współczesna muzyka pop jest niestrawna.

Reynolds kilkadziesiąt stron poświęca również współczesnemu powrotowi muzyki ambient. Pisze także o niemieckiej scenie elektronicznej z lat 70. (Klaus Schulze, Tangerine Dream) jako cały czas mało odkrytym zjawisku. Cóż, w Polsce ta muzyka jest akurat jednym z bardziej popularnych kierunków muzyki elektronicznej docenianym już w latach 70. i nawet dorobiła się własnej nazwy gatunkowej ("El-muzyka"). 

Autor pisze również o współczesnym zjawisku kobiecej muzyki elektronicznej, o odkrywaniu muzyki z Afryki, Azji i innych, nieanglojęzycznych stron świata nazywając to "ksenommanią". W tym miejscu Reynolds zaczyna poruszać tematy podobne do tych, którym poświęcił książkę "Retromania" [czytaj o książce "Retromania" >>] . Okazuje się, że muzyka przyszłości to dla niektórych np. muzyka afrykańska powstała w wyniku zderzenia muzycznej tradycji afrykańskiej z euro-atlantycką popkulturą. Następnie Reynolds przechodzi do próby opisania stanu muzyki elektronicznej w drugiej dekadzie XXI wieku.

"Konceptronika" - polityzacja muzyki elektronicznej i "futurystycznej"

W artykule pt. "Konceptronika", który pierwotnie ukazał się w 2019 roku w portalu Pitchfork pisze o muzyce elektronicznej drugiej dekady XXI wieku, która w coraz większym stopniu upodabnia się do sztuk plastycznych. Żeby w pełni doznać takiej twórczości trzeba rozumieć jej filozoficzną koncepcję i wiedzieć "co autor miał na myśli". Choć Reynolds opisując taką twórczośc z punktu widzenia bardziej badacza niż entuzjasty, to jednak podoba mu się zaangażowanie polityczne, które najczęściej łączy się z "koncepcjami" artystów. W tym miejscu autor coraz bardziej "uruchamia się" politycznie. Zaznacza, że zjawisko narastającej polityzacji twórców muzyki elektronicznej to swoiste kontinuum, które łączy ją z kontrkulturą lat 60. a następnie z punkowym i post-punkowym undergroundem zaangażowanym w "postęp", który utożsamia z lewicowymi ideami. 

Muzyka przyszłości w filmach i książkach SF

Książkę kończy osiemdziesięciostronicowy, dwuczęściowy esej pt. "Sonic fiction" opublikowany w latach 2009-2010 w piśmie "Loop". Reynolds w pierwszej części szuka muzyki przyszłości w filmach science fiction a w drugiej w książkach science fiction. Dla kogoś kto nie ma za sobą lektury wszystkich pozycji, o których wspomina Reynolds może to być trudne do przebrnięcia. Z pewnością jednak istniało sprzężenie zwrotne między literaturą i filmem SF a muzyką elektroniczną, o czym Reynolds pisze. Ogólna konstatacja jest taka, że autorzy książek i filmów SF nie byli w stanie wykreować w swoich dziełach żadnej przekonywującej formy muzyki przeszłości. Często zresztą poświęcali jej niewiele miejsca. 

Ostatecznie rozważania Reynoldsa kierują się w stronę bardziej ogólnych refleksji na temat możliwości przewidzenia muzyki przyszłości w ogóle, stwierdzając z rozczarowaniem, że najwyraźniej nie jest to możliwe. Powracają w tym miejscu również wnioski z "Retromanii", o tym że często muzyką przyszłości okazuje się muzyka z przeszłości odpowiednio "podrasowana". To nie jest dla Reynoldsa stan optymalny, ale godzi się na niego, stwierdzając, że przynajmniej współcześni twórcy prawidłowo wspierają postępowe idee woke, gender, nie lubią Trumpa i Brexitu… 

W tym miejscu czytelnik, który chciałby wierzyć, że muzyka może być po prostu sztuką i/lub rozrywką a nie kolejnym narzędziem do walki politycznej, czuje się zawiedziony. Książka Reynoldsa i sam autor wydają się potwierdzać, że muzyka przyszłości powinna być nierozerwalnie związana z ideologią postępu, tak jak ją rozumie lewicowa myśl polityczna. Szkoda...

Muzyka przyszłości w służbie myśli lewicowej

Muzyka może a na pewno powinna być, według Reynoldsa, swoistą awangardą kultury i zmian społeczno-politycznych, wytyczając ich kierunki w duchu lewicowym. To dosyć typowe rozumienie roli muzyki przez twórców i słuchaczy zaangażowany w tzw. "underground". Reynolds zwyczajnie potwierdza w książce, że nic się z jego punktu widzenia w tej sprawie nie zmieniło. 

Może dlatego zarówno rozważania w końcowym rozdziale "Sonic fiction", jak i w posłowiu stają się mętne. Autor z jednej strony próbuje nadążyć za zmianami, a z drugiej strony nie jest już ze względu na swój wiek w stanie tego zrobić. To tak naprawdę "nihil novi sub sole". Większość ludzi wie, że "natura ludzka jest niezmienna", ale ta prawda nie dociera do lewicowych rewolucjonistów, nawet w podeszłym wieku.

Tak naprawdę Reynolds w swojej dosyć chaotycznej książce wygląda raczej na zagubionego intelektualnie sześćdziesięciolatka, który zaczyna już dostrzegać ograniczenia swojego organizmu i percepcji oraz to, że nikt nie jest w stanie ani przewidzieć przyszłości, ani zmienić jej na lepsze metodami rewolucyjnymi. Nie daje jednak twardo za wygraną i nie dopuszcza tego do myśli, wyczekując kolejnej muzycznej rewolucji, która da zaczątek zmianom społeczno-politycznym realizującym lewicowe pomysły. To powoduje, że niektóre teksty stają się mało klarowne, co jest charakterystyczne dla całego dyskursu postmarksistowskiego i postmodernistycznego, w który wpisuje się krytyka muzyczna Reynoldsa. 

Reynolds w posłowiu pisze również: "No i nie zapominajmy o narkotykach. Pamiętam, jak ktoś żartował, że "Maszyna Pragnąca" świetnie nadawałaby się jako nazwa nowej odmiany Ecstasy. Sam jechałem na D&G i MDMA, ale zdołałem pozostać w wystarczającym stopniu humanistą i socjalistą, by niepokoiło mnie, do jakiego stopnia, wskutek działania subkultury rave'u, jej uczestnicy z krwi i kości wykazywali zużycie a z pewnością bardzo martwiło mnie odpolitycznienie kultury pod jej wpływem". 

Czy może być mniej wyraźna deklaracja polityczna? Socjalista, którego martwiło odpolitycznienie kultury techno w latach 90. Na szczęście, dla Reynoldsa, wszystko wróciło na właściwe tory w XXI wieku.

Andrzej Korasiewicz
29.06.2026 r.

Postaw mi kawę na buycoffee.to