
Soft Cell - Danceteria
2026 Republic Of Music
1. Elusive 2:23
2. Danceteria 4:57
3. The Space Inside 4:16
4. Times Square 4:37
5. Two Of A Kind 3:40
6. The Rainbow Room 5:38
7. Decadence Is Hard Work 4:00
8. In Heaven (When I Dance With You) 3:03
9. Crackland 3:37
10. What Is Your Morality 5:21
11. Losing Yourself 5:05
12. After Hours 5:35
13. Wave To America 4:31
14. Out Come The Freaks 5:05
"Danceteria" to pożegnalny album duetu Soft Cell wydany niemal rok po śmierci współzałożyciela Davida Balla, który odszedł 22 października 2025 roku. Nowa płyta Soft Cell została ukończona kilka dni przed śmiercią Balla. Pierwotne zapowiedzi mówiły, że ukaże się na początku 2026 roku, ale ze zrozumiałych względów stało się to kilka miesięcy później. W międzyczasie poznaliśmy już kilka utworów i zanim "Danceteria" ukazała się wiadomo było w istocie jakiej muzyki spodziewać się. Płyta nie jest zatem stylistycznym zaskoczeniem. Czy na jej odbiór może wpłynąć fakt, że została wydana post mortem współzałożyciela Soft Cell? Postaram się, żeby tak się nie stało, bo grupa zasługuje na poważne potraktowanie, bez emocjonalnego kontekstu wynikającego z poczucia żalu i nostalgii związanego z odejściem Balla.
Pierwszym singlem, który poznaliśmy był wydany w marcu tego roku "Out Come The Freaks". Następnie, począwszy od czerwca co miesiąc dokładano kolejne nowe nagrania, zaczynając od tytułowego "Danceteria", przez "In Heaven (When I Dance With You)" w lipcu, "The Space Inside" w sierpniu na wrześniowym "The Rainbow Room" kończąc. Pod koniec września ukazał się w końcu cały album "Danceteria", na którym znajduje się aż czternaście utworów trwających nieco ponad godzinę. Przyznam, że moja pierwsza reakcja na "Out Come The Freaks" nie była pozytywna. Zamiast soczystego synth popu, z uwypuklonym basem syntezatorowym i nowofalową mgiełką, otrzymaliśmy kawałek synth popu w mocno dyskotekowej otoczce. Nie było to może tak złe jak niektóre numery na płycie "Cruelty Without Beauty" (2002), która do dzisiaj w znacznej części mnie odrzuca, ale wrażenia były gorsze niż przy poprzedniej płycie "Happiness Not Included" (2022). Na tej ostatniej również zdarzały się mielizny, ale w ogólnym odbiorze płyta mnie przekonała.
Dzięki kolejno poznawanym numerom z "Danceteria" oswajałem się nową muzyką Soft Cell i zacząłem coraz częściej powracać do nowych kompozycji grupy. Z tym większą ciekawością oczekiwałem ukazania się nowego albumu. Gdy to się stało słuchałem płyty intensywnie przez kilka dni. Początkowo moja akceptacja była na poziomie, który osiągnąłem po oswojeniu się z nowymi piosenkami na przestrzeni minionych miesięcy. Po kilku dniach odczułem jednak wyraźny przesyt, a próby kolejnych odsłuchów sprawiały, że stawałem się coraz bardziej obojętny na nowy, pożegnalny materiał Soft Cell.
To nie jest zła muzyka, ale to nie jest również muzyka synth pop, która robi na mnie większe wrażenie. Za dużo tutaj dyskotekowego blichtru, hedonistycznej radości i pustego optymizmu. W kontekście śmierci Balla może brzmieć to wręcz złowieszczo. Odbiór muzyki może być różny, jak zwykle decydująca jest perspektywa poznawcza konkretnego słuchacza. W recenzji przedstawiam własne odczucia i subiektywny punkt widzenia. Pewne jest jedno. W zamyśle autorów płyta jest hołdem dla klubowego życia i w tym sensie Almond uważa ją za album koncepcyjny. Jak sam mówi: „Napisałem go w pewnym sensie jako noc spędzoną w Nowym Jorku, zaczynając od kawiarni w klubie nocnym. „Times Square” to prawdziwa historia o mnie i moim przyjacielu, gdy poszliśmy do obskurnego kina na 42. ulicy, obejrzeliśmy slasher, a potem wyszliśmy na deszcz i tańczyliśmy bez butów. „The Rainbow Room” opowiada o moich urodzinach. To romantyczna historia o kolacji z przyjacielem, ale też dziwaczne spojrzenie w przyszłość. Album kończy się narkotycznym „Losing Yourself”, „What Is Your Morality” i „Crackland”, a następnego ranka budzisz się z filiżanką kawy i słyszysz „Wave to America”. A potem wracamy do klubu z „Out Come the Freaks”. Chciałem, żeby to zatoczyło koło. „Non-Stop Erotic Cabaret” również było swego rodzaju narracją”.
Rzeczywiście „Non-Stop Erotic Cabaret” możliwe, że było tematycznie narracją bliską "Danceteria", ale muzycznie miało nowofalowy nerw i wpisywało się w stylistykę ówczesnego syntezatorowego futuryzmu. Nowej muzyce Soft Cell tego brakuje. "Danceteria" brzmi w gruncie rzeczy jednostajnie, monotonnie i trochę bez charakteru. Charakterystyczny pozostaje jedynie śpiew Almonda. Muzyka na płycie przypomina mi tę bardziej dyskotekową ścieżkę, którą zaczął podążać w pewnym momencie swojej kariery inny duet - Pet Shop Boys. W dodatku koncept, któremu jest poświęcony nowy album Soft Cell to błahy hedonizm i pustka duchowa. To do mnie nie trafia.
Almond kontynuuje opowieść o płycie: „Danceteria to miejsce*, w którym spędziłem większość mojego wczesnego życia w Nowym Jorku, dlatego chciałem, aby to właśnie na jego temat powstała ta bardzo uroczysta płyta. To nie tylko nawiązanie do klubu, ale także do tego, jak tanecznym krokiem przechodzimy przez życie. Życie to Danceteria”. Z pewnością dla Almonda życie to "danceteria" skoro tak twierdzi. Zapewne znajdzie się sporo osób, które również będą utożsamiały się z takim życiem. Dla nich album Soft Cell może okazać się pocieszeniem i punktem odniesienia. Dla mnie „Danceteria" przedstawia obraz człowieka zatraconego w cielesnych uciechach i maksymalizacji materialnych przyjemności, który gna przed siebie pędząc wprost w duchową przepaść. Muzycznie to płyta poprawna, ale bez fajerwerków i wyraźnie wyróżniających się nagrań. [7/10]
*[Danceteria to klub nocny działający w Nowym Jorku od 1980 do 1986 roku oraz w Hamptons do 1995 roku. Przez lata klub działał w różnych lokalizacjach – w sumie trzy w Nowym Jorku i cztery w Hamptons. Najsłynniejszym lokalem był drugi, czteropiętrowy lokal przy 30 West 21st Street na Manhattanie , który posłużył za tło sceny disco w filmie "Rozpaczliwie poszukując Susan"]
Andrzej Korasiewicz
02.10.2026 r.
