
Hiroszyma - Room 237
2026 Requiem Records
1. Pleasant Pain 03:03
2. Body Control 04:06
3. Glass 04:47
4. Komm Zu Mir 03:50
5. Disaster 03:33
6. Afterglow 03:39
7. Darkness 03:50
8. Monitor 03:19
9. My Frustration 03:50
10. Laura Palmer Was Here 04:07
Na poprzedniej płycie "Inside Isolation" [czytaj recenzję >>] Hiroszyma najwyraźniej rozkręcał się dopiero, bo najnowszy "Room 237" zawiera muzykę "pełniejszą", bardziej rozwiniętą, dojrzalszą. Cały czas kręcimy się wokół stylistyki wywodzącej się wprost z Kraftwerk, D.A.F., Nitzer Ebb i oczywiście Depeche Mode. Mamy zatem do czynienia z klasycznym, oldskulowym electro podkręconym doświadczeniami wykonawców z kręgu EBM.
Otwierający album "Pleasant Pain" to swoisty wstęp, łącznik z poprzednim wydawnictwem "Inside Isolation". Mam wrażenie, że mamy do czynienia ze strojeniem przed główną prezentacją możliwości Hiroszymy. Powolna elektronika jest podkładem do słów wypowiadanych przez Lady M. oraz samego Grzegorza Szymę, vel Hiroszyma. Muzyka w pełni rozkwita w dynamicznym, parkietowym "Body Control", w którym twardy, technoidalny bit spotyka się z mówionym wokalem Szymy, wspieranym w jednej z fraz żeńskim głosem Kasi Hołod-Szymy. "Glass" to coś dla sympatyków klasycznego electro i synth popu. Mechaniczny, kraftwerkowy rytm wsparty zostaje przestrzennymi partiami syntezatorów. W "Komm Zu Mir" znowu przyśpieszamy, ale bit pozostaje miarowy i mechaniczny. Dynamiki nadaje pulsujący bas syntezatorowy, który rytmizuje numer wraz z bitem. Oprócz tego słychać całą paletę dźwięków generowanych przez syntezator - od dodatkowego basu, przez pikania po wirujące partie syntezatorowe. Na wokalu udziela się Daisy K. "Disaster" kończy stronę A wydania winylowego albumu. Twardy, technoidalny bit wzmocniony nieco przesterowanym basem syntezatorowym ciekawie kontrastuje z niemal szepczącym wokalem Szymy. Do tego ładnie wprowadzone są przestrzenne partie syntezatorowe. Bardzo dobry numer.
"Afterglow" rozpoczyna stronę B winyla. Kompozycja poprawna, ale nie wyróżniająca się na tle innych. A może występuje u mnie zwyczajnie znużenie jednorodnością materiału? Niestety, ale tak mam zawsze, gdy słucham w większej dawce muzyki z kręgu electro i EBM. Dlatego nie jest to zarzut do tego konkretnego utworu. Lubię muzykę urozmaiconą a w przypadku electro/EBM ona z definicji taka nie jest. "Afterglow" to właśnie numer z tej kategorii. Na pewno podoba mi się to, że Szyma stara się normalnie śpiewać, nie ma w muzyce charczenia charakterystycznego dla electro-industrialu, przesterów i deformacji. Otrzymujemy elektronikę, czasami mocną i agresywną, innym razem spokojniejszą, ale wokal zawsze jest czysty; mroczny, często zdehumanizowany, ale bez zniekształceń.
"Darkness" rozpoczyna się od mrocznej partii syntezatorów, na którą wchodzi po kilkunastu sekundach skoczny bit wraz z optymistycznym akordem syntezatorowym. Bardzo przyjemny numer, który, mimo miarowego, zdehumanizowanego bitu, markuje elementy melodii. W końcówce nagranie staje się mocniejsze, wokal jest bardziej agresywny, a w tle pobrzmiewają nawet sample przypominające filmowe typowe dla formacji z kręgu electro-industrial. W następnym "Monitor" ciekawie pobrzmiewa basowy syntezator i mechaniczny bit. Ładnie to "szarpie" i nie nuży. W "My Frustration" ton nadaje ponownie bas syntezatorowy, ale tonacja jest trochę inna, dzięki czemu utwór nie jest kopią poprzedniego. Śpiew Szymy jest tu wręcz przebojowy a swoisty refren da się nawet nucić. Kolejna udana kompozycja. Płytę kończy "Laura Palmer Was Here", czyli jasne nawiązanie do klimatu "Twin Peaks. Na wokalu ponownie udziela się Daisy K. (Kamila Janiak). Kompozycja w partiach klawiszowych oraz śpiewie wokalistki rzeczywiście odwołuje się do onirycznego klimatu Twin Peaks. Całość skąpana jest w elektronice. Miarowy bit utrzymany w wolniejszym tempie jest komplementarny w stosunku do całej zawartości albumu a przy tym nie rozbija klimatu nagrania.
Z całą pewnością "Room 237" to krok do przodu Hiroszymy. "Inside Isolation" przypominała mi ćwiczenie na bazie klasyki dźwięków rodem z historii electro. Nowa płyta jest propozycją bardziej świadomą, choć pozostającą cały czas w kręgu tych samych inspiracji. [7.5/10]
Andrzej Korasiewicz
20.09.2026 r.
